Strzeżcie się recenzji
Czytam Fantastykę, mniej więcej regularnie. Głównie dla artykułów. Opowiadania jakoś nie bardzo mnie biorą. Był tam cykl artykułów o pisarzach sprzed lat. Czasami sprzed wieku, albo starszych. Teksty były tak dobrze napisane, że od razu chciało się sięgnąć po daną powieść, czy też zbiór opowiadań.
W ten sposób odkryłem dwóch autorów, William Hope Hodgson i Joseph Sheridan Le Fanu. I w obu przypadkach się zawiodłem. Zwykle jak już coś zaczynam, to staram się skończyć. Ale tym razem poległem. Utwory owe tak się bowiem zestarzały, że nie dało się tego czytać. Cóż, nauczy mnie to, żeby nie ufać humanistom, którzy pieją z zachwytu nad kunsztem danego autora. Bo pewnie kunszt tam gdzieś jest i przełomowe te dzieła też zapewne były, ale dla zwykłego czytelnika to nie ma wielkiego znaczenia.
