Wszystko ma swoją cenę
Skończyłem czytać “Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli” Ronana Farrowa. Jest to dla mnie ważny temat, bo gwałt uważam za zbrodnię gorszą od morderstwa. Od człowieka, którego ponoć boi się połowa Hollywood oczekiwałem jednak czegoś więcej. Myślałem, że dowiem się jak wiele potworów, bo inaczej ich nazwać nie można, robi bezkarnie kariery. I jak wiele jest ich ofiar.
Dowiedziałem się, że potworów jest mniej niż palców u jednej ręki. A ofiary może nie do końca są ofiarami. Bo w większości opisanych przypadków dana pani albo wzięła czek, albo pomoc w karierze. No ludzie. Kilka razy padłem ofiarą ataków, na szczęście bez gwałtu. I nikt, ani nic, by mnie nie przekonał do ponownego kontaktu z napastnikiem. A tu mamy opowieść kobiety, która została brutalnie zgwałcona, a później nadal spotyka się z gwałcicielem, bo on jest jej szefem, więc się nie da inaczej. Matko jedyna. Inny przypadek, ofiara miała okazję wyrwać się z firmy, bo dostała ofertę pracy w innej stacji. Nie można więc powiedzieć, że zostałaby bez środków do życia czy nie mogła kontynuować kariery. Ona jednak została, bo ją kierownictwo poprosiło, bo gwałciciel “dzięki niej jest szczęśliwy”. Czytałem to i ostro się zastanawiałem czy to są normalni ludzie. W sensie “ofiary”, bo co do gwałcicieli nie mam wątpliwości.


