Ballada o Januszu

Nie o Januszku, żeby nie było niedomówień. O Januszu.

Mieszkam w pobliżu pewnej firmy. Nie jest ona z branży budowlanej, ani nawet transportowej, tylko IT. Jednak sąsiedztwo coraz bardziej mi doskwiera.

Firma ta bowiem zatrudnia Janusza. Szczerze mówiąc nie wiem jak się nazywa ten pan, ale że to ostatnio popularne w Internecie imię dla ludzi trudnych… Pan Janusz jest cieciem i chyba po trosze ochroniarzem, bo ma nocne dyżury. Z drugiej strony firma ma umowę z agencją ochrony, więc nie wiem po co, ale tam mało rzeczy ma sens.

Nie oddadzą władzy

Macierewicz przeznaczył ogromną sumę pieniędzy na swoje bojówki, Obronę Terytorialną. Ciekaw więc jestem, i obym się mylił. Czy jeśli PiS przegra przyszłe wybory, to czy odda władzę. Czy też może wyjedzie czołgami na ulice. A ich patrioci, których dzisiaj nie wpuszczają na stadiony, zaczną składać wizyty domowe niepoprawnie myślącym.

Czytam właśnie On wrócił. Dotąd było raczej zabawnie, teraz zrobiło się ponuro. Otóż jest tam pewna żydówka, która cudem przeżyła wojnę, jej rodzina nie miała tyle szczęścia. Wnuczka skomentowała, że przecież to (co robi Hitler) tylko satyra, wszyscy się śmieją. Babcia na to, “kiedyś też się śmiali”. Zmroziło mnie. Bo u nas jest podobnie. Przed wyborami wszyscy się śmiali. Teraz już nieco ludziom rzednie mina, ale wciąż mało kto traktuje sytuację poważnie. Później będzie już tylko płacz.

Aborcja dla kobiet

Na aborcje pogląd mam prosty. Nie, dla traktowania jej jako środka antykoncepcyjnego. Tak, jeśli zagrożone są płód bądź matka, czy też ciąża jest wynikiem gwałtu. Oczywiście chodzi mi o to jaki winien być status prawny. Bo jeśli chodzi o sam akt, to decyzje powinny podejmować kobiety.

Jeżeli ktoś chce urodzić dziecko spłodzone przez zwyrodnialca, to jego sprawa. Nigdzie nie jest zapisane, że ma z niego wyrosnąć drugi ojciec. Coś mi się kołacze po głowie, że sporo tyranów w historii miało całkiem normalnych, kochających rodziców. Jak ktoś chce wychowywać dziecko z wadą genetyczną, to on się będzie męczyć, co mi do tego. A jak on sam, bardziej ona, matka, nie uważa tego za mękę. Tym lepiej. Znaczy, że jest o wiele lepszym człowiekiem ode mnie. Zdrowie matki jest zagrożone, ale ona chce urodzić. Jej prawo. Ona wie najlepiej. Jak wspomniałem sprzeciwiałbym się jedynie aborcji z wpadki, ale i tu jestem skłonny ustąpić. Bo jak matka ma takiego dziecka nie kochać, to może lepiej, aby go nie było.

Passent mistrz

Politykę czytam praktycznie tylko dla felietonów Passenta. No dobra, lubię też Wojewódzkiego i kolumnę Polityka i Obyczaje. Jednak gdyby go zabrakło, pewnie zakończyłbym prenumeratę.

Dzisiaj przeczytałem tekst stylizowany na list oburzonego starszego pana. Autora listu zdenerwował tekst z poprzedniej Polityki krytykujący obecną władzę. Stylistyką list genialnie wpasowuje się w typowego zwolennika PiSu. Jest może trochę przejaskrawiony, ale jednak bardzo do uwierzenia. Ja się nabrałem.

Pan Passent często stosuje ten zabieg i jest w tym najlepszy. Zawsze daje się nabrać. A często też mam wątpliwości czy to nadal jest blef. Za każdym razem felieton autora jest pożywką dla intelektu. Brawo!

Polszczyzna krwawi

Sikarnia dla dziewczynek

Taki napis widziałem dzisiaj na toalecie w jednym z poznańskich centrów rozrywki. Czy ludzie już całkiem potracili rozumy?! Nie jestem polonistą, ale dajcie spokój. Są jakieś granice.

Idziemy z dziećmi dalej, a tam całkiem fajny model bolidu F1 w skali 1:1, chyba. W środku symulator, wszystko na monety. Można wyczytać, że automat przyjmuje monety 2 i 5 złotowe. Pod spodem “Nie wyrzucać!” i lista monet nieobsługiwanych. No cóż, może to komunikat do obsługi, żeby nie wyrzucali monet, które ktoś wrzucił przez pomyłkę. Śmiem wątpić.

Kto chciałby być narodowcem

Zgadzam się ze wszystkim co przedstawiono w tym filmiku. Nie można chyba lepiej opisać tej organizacji. Kto więc chciałby być narodowcem?

Ja kiedyś chciałem. Może nie do końca członkiem ONR, bo nie wiedziałem wtedy o istnieniu tej organizacji. Internet był wolny, dostęp do niego drogi, więc nie marnowało się go na byle co. Ściągało się po prostu gołe dupy. Co może służyć za marną obronę mojej osoby, bo jak widać narodowiec był ze mnie słaby.

BMW to stan umysłu

Jest takie powiedzenie, że Rosja to nie kraj, a stan umysłu. Ja tak myślę o kierowcach BMW. Tego się powinno zabronić.

Ta marka zmienia kierowców w buców, tudzież buców przyciąga. Co na jedno wychodzi. Wiadomo, że stereotypy są złe i w ogóle. Ale ten jednak bardzo trzyma się kupy. Jedziesz sobie drogą, ktoś wbija się przed ciebie, bez kierunkowskazu, kierowca BMW. Auto zaparkowane tak, że aż scyzoryk się w kieszeni otwiera, BMW.

Dane Osobiste Zastrzeżone

Jeden z moich znajomych na Facebook ma w swoich znajomych użytkownika “Dane Osobiste Zastrzeżone”. Tak, to jest bardzo ostatnio modne wśród ludzi, którzy nie mają pojęcia o prywatności w sieci. Zmienię sobie imię i nazwisko, i już jestem anonimowy. No niestety, nie bardzo.

Wchodzę więc na profil wspomnianego użytkownika, zaznaczam że sam nie mam go w znajomych. Od razu rzuca się w oczy miejsce zamieszkania. Następnie miejsce zatrudnienia. Możemy też podziwiać kilkadziesiąt zdjęć. Wchodząc w szczegóły znajdujemy trzech członków rodziny, siostrę, ciotkę i brata. Wszyscy używają rzeczywistego imienia i nazwiska. Dodatkowo brat raczej nie zmienił nazwiska nawet jeśli jest żonaty. Bo użytkownik roztropnie nie zdradza swego stanu cywilnego, ale już jego partner, także używający pseudonimu, tak. Chyba, że to jakaś brzydka sprawa. Ale nie osądzam. Dość, że u partnera równie łatwo wyłowić szczegóły. Jakby pogrzebać bardziej, niekoniecznie już na Facebook, to pewnie i adres domowy by się znalazł.

Ci którzy zachwycają się..., nie słyszeli o...

To hasło usłyszałem ostatnio w kontekście Pokemon Go. “Ci co zachwycają sie Pokemon Go, nie słyszeli chyba o Ingress.” No, nie słyszeli! Tak samo jak większość ludzi, którzy używają Windows nie słyszało o Unixie.

Świat, niestety, działa tak, że większość kupi to co jest ładnie opakowane i rozreklamowane. A przede wszystkim proste w obsłudze. Nie to co działa lepiej. Ingress jest z pewnością bardziej zaawansowany i być może (w ogóle nie interesują mnie tego typu gry) ciekawszy, ale… Jest skomplikowany, ludzie tego nie lubią. Jest mniej popularny, a popularność to wszystko. Ludzie raczej polatają za Pokemonami po mieście, bo wiedzą, że w to grają też fajne laski. Tudzież inni ludzie z którymi być może chcieliby mieć styczność. Niż w Ingress, gdzie co najwyżej spotkają gromadkę kujonów.

Nawet najmniejsze dziecko w odległym stanie...

“Nawet najmniejsze dziecko w odległym stanie Wyoming wie, kto w Polsce rozdaje karty, kto jest asem, kto figurą, a kto blotką.”. Taki tekst można przeczytać w felietonie “Kabaret Mru-Mru” Pana Passenta w najnowszej Polityce. Otóż nie! Wcale nie wie, bo nawet nie słyszało o takim kraju jak Polska. I w tym tkwi największy problem.

Nasz kraj jest bardzo mało znaczącą kropką na mapie świata. Dla ludzi spoza kontynentu Europa to Francja, Hiszpania, Niemcy czy Wielka Brytania. Niekoniecznie w tej kolejności. Niektórzy słyszeli też o którymś z krajów skandynawskich, czy też o Belgii czy Holandii. Ale prawie nikt nie zna Polski. Dla europejczyków jesteśmy pokomunistycznym krajem, który jest znany z największego eksportu złodziei i bycia europejskim kalifatem, tyle że z inną religią. Taka jest niestety smutna prawda.