Humaniści i ich wyższość
Co jakiś czas nawiedza mnie ten tweet. Jest to rozmowa Woody’ego Allena z Twiggy, gdzie Allen pyta ją o ulubionego filozofa. Jest to przedstawione jako upokorzenie Allena, gdzie celem było upokorzenie Twiggy. Ja tu widzę rozmowę dwojga ludzi, z których przynajmniej jedno jest naćpane, o niczym. Ale najbardziej mnie chyba denerwuje, że tylko humanista mogły uznać to coś za próbę wykazania się inteligencją. Czy próbę ośmieszenia kogoś z powodu wspomnianej inteligencji braku.
Znajomość filozofów nie ma nic wspólnego z inteligencją, to wiedza. Dodatkowo wiedza, którą może posiąść praktycznie każdy, bez względu na poziom intelektualny. Że wiedza bezużyteczna, to już pominę. Ale tak to już jest z naszymi kolegami humanistami. Ich “nauka” opiera się na zapamiętywaniu bardziej lub, częściej, mniej użytecznych informacji. Matematyk nie wykaże się przed innym matematykiem znajomością większej ilości wzorów, a umiejętnością ich zastosowania do rozwiązania problemu. Ale jaki problem ma do rozwiązania humanista? Tylko taki, który sam sobie stworzy.
Ponadto, można mieć małą, czy nawet zerową, wiedzę i być człowiekiem inteligentnym. Można też posiadać rozległą wiedzę i być kompletnym idiotą. To, że jesteś doktorem kulturoznawstwa oznacza jedynie, że miałeś zaparcie i kupę czasu do stracenia, ale nie czyni z ciebie geniusza.
Ten stan rzeczy tworzy osobniki wielce zakompleksione, które muszą za każdą cenę wykazać przed innymi swoją wyższość. Jest taki dowcip w internecie, “Jak przedstawi się doktor fizyki? Część, jestem Robert. A doktor nauk humanistycznych? Dzień dobry, jestem doktor habilitowana Anna Maria Kowalska-Nowak.”. Był czas kiedy, z dotąd niezrozumiałych dla mnie przyczyn, humaniści byli na świeczniku. Ale ten czas, na szczęście, minął. Teraz jest czas rozumu, gdzie nie wystarczy nauczyć się czegoś na pamięć, trzeba zrozumieć. Niestety, kto nie potrafi zrozumieć, często wybiera drogę humanisty, a później musi wszystkim podtykać swoją “naukę” pod nos, bo nikogo sensownego ona nie interesuje.
Wyjaśnienie, jeśli jesteś humanistą “twórczym”. Czyli piszesz książki, ciekawe artykuły na ważne tematy (a nie o badaniu słowiańskości Wiedźmina), czy nawet tłumaczysz teksty na inne języki. To masz mój szacunek. Bez ciebie świat byłby szary. Bezwartościowy humanista, to ten który nic nie potrafi stworzyć, poza kolejnymi pracami typu “znalazłem rachunek z pralni należący do Hemingwaya i na tej podstawie wysnułem wnioski na temat możliwej interpretacji jego powieści”. Kogo to obchodzi? Rozumiem próbę zainteresowania uczniów literaturą, to jest potrzebne, bo nie każdy rozwinie się czytelniczo wertując jedynie książki w księgarni czy czytając recenzje. Ale nigdy nie rozumiałem narzucania interpretacji. To oducza myślenia, a tylko myślenie jest i będzie coś warte. ChatGPT porówna jedną książkę do drugiej dokładniej niż jakikolwiek humanista, ale jeszcze długo nie będzie rozumował jak przeciętny fizyk.