(Nie) możesz odmówić

Kiedyś potrzebowałem zwolnienie lekarskie. Było to jeszcze na studiach. Ojciec mojego kumpla był doktorem, więc zacząłem od typowego “możesz odmówić”. A on odmówił. Tak po prostu.

Bardzo dobrze zrobił. W tej sytuacji to ja byłem dupkiem. Próbowałem wymusić na nim pozytywną odpowiedź poprzez prymitywny szantaż emocjonalny. Ta niska zagrywka jest tak częsta, a ludzie tak bardzo nie potrafią się jej oprzeć, że jestem pełen podziwu dla mojego asertywnego kolegi. Ja na jego miejscu pewnie bym się zgodził i wpędził mojego wyimaginowanego ojca lekarza w kłopoty, a przynajmniej naraził na niedogodność.

Może zabrzmi to nieszczerze, ale nigdy nie miałem mu tego za złe. Chociaż on ma wszelkie powody by mieć o to żal do mnie, bo nigdy mu tego nie powiedziałem. Jak zresztą wiele rzeczy wielu innym znajomym. Ogólnie taki mało komunikatywny ze mnie typ. Moja “bucket list” się zapełnia. A wracając do bycia asertywnym. Nie sądzę, że można się tego nauczyć z książki. To trzeba chociaż trochę w sobie mieć i wyzwolić z siebie. Mi pomogła praca w korporacji, tu albo stajesz się asertywny albo cie zjedzą na śniadanie.

Problem w tym, że korporacyjny wyścig szczurów generalnie nauczy cię być dupkiem. Jasne posiądziesz kilka przydatnych umiejętności, ale ogólnie staniesz się gorszym człowiekiem. Albo dasz po sobie jeździć i skończysz z załamaniem nerwowym jak jeden z moich kolegów. Może kiedyś wam o tym opowiem, chociaż nie będzie to miła historia. Co jednak ma zrobić gość, który nie chce być ani gnojem, ani wrakiem?